Szukaj na tym blogu

niedziela, 16 marca 2014







Miesięcznica, Judaszowe 

srebrniki, Lunaria.
(Lunaria Annua)

W moim ogrodzie jest od kilku lat, a dziko rosnącą  spotkałem tylko  raz. Było to na początku września  w wędrówce na Cergową Górę w Beskidzie Niskim. W połowie  drogi natknąłem się na polanę całą w srebrnikach. Niesamowity, wspaniały widok. Las, zacieniona polana, na którą z trudem poprzez bukowe drzewa docierają promienie słoneczne i te mieniące się, błyszczące krążki. Słusznie ks. Krzysztof Kluk w swoim dykcyonarzu roślinnym z roku 1786  pisał „gruntem żadnym nie gardzi, tylko mieysca potrzebuje, ktoreby nie było zbytnie słońcu wystawione”.

Nie bez przyczyny też Amerykanie, bo zawędrowała ona z Europy na kontynent północno-amerykański nazywają miesięcznice srebrnym dolarem.
Kwiaty są jasno liliowe, wyjątkowo białe, pachnące, przyciągające motyle, zebrane w luźne baldachogrona. 


 Na przełomie lipca i sierpnia.
Dekoracyjne są dopiero późną jesienią owoce, zwisające eliptyczne, płaskie łuszczyny z dwiema jasnozielonymi klapami i trwałą, srebrzyście lśniącą przegrodą kojarzoną z srebrnikami Judasza, bądź srebrnymi dolarami. 
 A suche bukiety  miesięcznicy  w zimowe  dni wyglądają naprawdę atrakcyjne.



Jak witraże.

Na koniec jeszcze ten wiersz... wszystko o lunarii.



















i znaczki pocztowe
z USA:

z Albanii: