Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Dziwna ta zima. Śniegu ani na lekarstwo, a temperatura na zewnątrz 7-9 C. Drzewa i krzewy mają co raz bardziej nabrzmiałe pączki. Czekać tylko mrozu, który niechybnie przyjdzie i straty w ogrodzie znów będą duże.

Czy ten widok  przypomina zimę.



Raczej  późną jesień lub co najmniej wczesną wiosnę. 
Te zdjęcia zrobiłem dzisiaj w południe  w Rymanowie Zdroju, kiedy właśnie w radio mówili, że na podkarpaciu spodziewane są opady deszczu....

Biel brzóz nie zastąpi śniegu.

A gdy już wspomniałem o brzozach to warto poświęcić im więcej uwagi. Intrygujące, pospolite to drzewo. 
Tak pospolite, że trudno sobie wyobrazić krajobraz bez jej widoku. Od zawsze związana była z człowiekiem. Cenili ja snycerze , kołodzieje,  służyła do wyrobu mebli „ które z zagranicznych drzew robionym, w niczym co  do piękności  nie ustępują”Oskoła brzozowa, obficie wypływający na wiosnę sok, była łatwo dostępnym surowcem mimo swego mdłego smaku  do wyrobu napojów chłodzących, octu i cukru.
Nie czas i i miejsce na wymienienie wszystkich walorów użytkowych kory i drzewa brzozowego. Warto jednakże  wspomnieć jeszcze o zastosowaniu jej  w lecznictwie,a później w kosmetyce.
Miała  też znaczenie symboliczne . Symbolizuje litość i dobroć. Pochylone nad grobem sylwetki brzóz miały opłakiwać zmarłego. Długie zwisające pędy tych drzew przyrównywano do włosów pochylonej, płaczącej dziewczyny.
W polskiej tradycji brzoza ma jeszcze jedno znaczenie. Liczne powstania i wojny jakie przeszły przez polskie ziemie sprawiły, że  powstawało wiele cmentarzy, na których pośpiesznie chowano poległych.
Zakładano je często w brzezinach, a na grobach stawiano proste brzozowe krzyże, dlatego w świadomości narodowej gatunek ten nabrał szczególnego znaczenia.
                                                                  „tylko w polu biały krzyż,
                                                                                  nie    pamięta już
                                                                                                          kto pod nim śpi…”
/Janusz Kondratowicz/