Szukaj na tym blogu

sobota, 4 maja 2013

BBQ ciąg dalszy...



Amerykanie grillują od zawsze. Kiedyś będąc tam zachwycony byłem tym weekendowym obyczajem. Z nastaniem ciepłych dni BBQ tliło się wszędzie.  Na  przydomowych tzw.  yardach, w parkach, nad jeziorami, rzekami …. Wszędzie! Podobało mi się to.  W Polsce w tym czasie kiełbasa zwyczajna była towarem luksusowym,  grill zastępowało najzwyklejsze ognisko!

Mamy to od  jakiegoś czasu grillowanie i u nas! Też palimy grilla przy byle okazji.
Długi majowy weekend sprzyja grillowaniu. 
Dzisiaj była kiełbasa, filety z kurczaka i pieczarki ze swojej uprawy, przyrządzone, po prowansalsku wg. przepisu z nowej książki.







Przyleciał też szerszeń, nigdy u mnie w ogrodzie nie widziany. Wzbudził sensację, ale i niepokój. Jeżeli mają gniazdo w pobliżu mogą być kłopoty.









Śmierć miał piękną. Zginął w puszce z piwem.














Nad wszystkim czuwał winniczek.

Ogrodowe świętowanie przerwała  burza z piorunami i nie małym opadem, który zresztą był potrzebny. Ziemia wołała dżdżu. 

Nie mieli jednak szczęścia baloniarze.  Zła pogoda uniemożliwiła loty.